Przeszukując pokłady kosmetyków, znalazłam kilka odcieni matowych błękitów.  Leżały nieużywane, ponieważ bardzo matowe cienie i w dodatku niebieskie, nie inspirowały mnie. Chyba czekały na swoją chwilę.

I oto nadeszła.

Zdjęcie poniżej przedstawia Karolinę Glazer sprzed kilku lat, zmodyfikowane w photoshopie. Uważam, że jest ponadczasowe i doskonale oddaje to co chciałam uzyskać wykorzystując znalezione cienie. Obrysowując matowym błękitem, seledynem, zielenią (jakikolwiek pastelowy kolor w tonacji zimnej) całe oko, dopełniamy je robiąc bardzo intensywnie perłowe kreseczki, jak fastryga, dookoła. Potrzebujemy do tego miękkiej dobrze zatemperowanej kredki, lub cienia. Nie podaję gdzie i jak dokładnie nakładać te punkty, zdjęcie powinno wystarczyć. To fajny makijaż powiększający oczy. Dodaję, że zimowe klimaty uzyskujemy nakładając białe cienie pod brwiami.

Perłowe kredki mogą mieć odcienie błękitów do błękitnych cieni, i analogicznie pozostałe. Tak będzie profesjonalnie. Bo nawet biel ma swoje odcienie ;) Pamiętajcie.

Usta malujemy neutralnie, najlepiej dobrać kolor błyszczyka pod kolor zimowych przebarwień na policzkach. Już sam błękit cieni mocno przyciąga uwagę, zatem kolor ust jest przeciwwagą tonalną.

Makijaż jest fajny, pasuje do niego biżuteria z drobnych migoczących kamyków, brokatowe dodatki na błękitnym puchatym szaliczku. Białe rękawiczki, futerko przy kapturze, jeśli ktoś takie lubi.  Można upiąć włosy w koński ogon. Pamiętajmy, żeby podkład był jasny i staranny.

Image Hosted by ImageShack.us